Redakcja 03.01.2017

Wspaniali trenerscy pionierzy!

Trenerzy, którzy wymyślili współczesny futbol. Mourinho, Simeone, Guardiola: żaden z nich nie odniósłby sukcesu, gdyby nie ci wspaniali pionierzy.

Marcelo Bielsa - Promotor współczesnego pressing

Niewielu ludzi na świecie może powiedzieć o sobie, że stało się inspiracją dla tak wielu topowych menedżerów jak Marcelo Bielsa. – Jest najlepszym trenerem, jakiego ta planeta obecnie posiada – mówił w 2012 roku Pep Guardiola.

Pomimo takiej „łatki”, lista osiągnięć Bielsy jest zadziwiająco krótka – kilka tytułów z Newell's Old Boys, kolejne z Velez Sarsfield, złoty medal z reprezentacją Argentyny na igrzyskach olimpijskich w 2004 roku i to by było na tyle.

Ale to sposób, w jaki grają drużyny Bielsy, w futbolu uczynił z niego prawie mesjasza. Płynąca z głębi serca pasja do ofensywy zaowocowała ustawieniem 3-3-3-1 i graniu intensywnym pressingiem, który został od tego czasu zaadoptowany przez takich menedżerów jak Diego Simeone, Tata Martino, Jorge Sampaoli oraz Mauricio Pochettino. Pressing w futbolu pojawił się na długo przed tym nim Bielsa został trenerem, jednakże nigdy nie był używany w tak agresywny i nieustanny sposób. – Mój styl gry w defensywie jest bardzo prosty: cały czas biegamy – powiedział pewnego razu.

Bielsa, nazywany El Loco, znany jest z tego, że zanim ustali plan gry, zapoznaje się z wymiarami boiska. Rok 2015 był dla niego rozczarowujący - zrezygnował z posady trenera Olympique Marsylia po zaledwie roku – ale sukces Chile w Copa America jest zasługą taktyki, jaką wdrożył w tym zespole przed odejściem w 2011 roku. Ale powiedzenie, że za jego metodami stoi tylko ten triumf to jak powiedzenie niczego.

Następca: Diego Simeone

 

Brian Clough - Niesamowity motywator

Powiedzenie, że „Cloughie” osiągnął sukces jako motywator byłoby niezwykle głupie. To menedżer, którego pierwszą zagrywką w czerwcu 1974 roku w Leeds było powiedzenie piłkarzom, iż powinni wrzucić swoje medale do kosza, co zaowocowało zwolnieniem z klubu już po 44 dniach. Wielu zawodników innych drużyn, które okazję miał powadzić Clough, narzekało na jego niekontrolowane napady agresji.

Ale kiedy wszystko szło po myśli menedżera, piłkarze rzuciliby się w ogień za Cloughem. Prowadzenie drużyny w inteligentny, dowcipny, groźny i pełen zrozumienia północnego futbolu sposób, zrobiło z niego trenera-boga, który wymagał pełnego poświęcenia, ale w zamian oferował naprawdę wiele. Clough powiedział fanom Forest, iż potrafi chodzić po wodzie. A oni – oraz jego drużyny – kochali go za to. Mistrzostwo Anglii oraz dwa Puchary Europy mówią zresztą same za siebie.

Clough wiedział jak stworzyć drużynę lepszą niż suma jej składników i nigdy nie bał się improwizować. Jego największą zdolnością było motywacyjne „słowo do ucha”. Był w stanie przekonać takich średniaków, jak John Robertson, żeby stali się najlepszymi na świecie. – Było łatwo pracować dla niego, jeśli potrafiłeś się poświęcić – wspomina kapitan Forest, John McGovern. – Miał zdolność do mówienia odpowiednich rzeczy w odpowiednim momencie. No i zawsze miał rację.

Następca: Jose Mourinho

 

Matt Busby - Twórca dynastii

W czasach, kiedy głowy menedżerów w Premier League spadają jedna za drugą, niezwykle ciężko jest ocenić skalę pracy, jaką w latach 1945-1969, Matt Busby wykonał na Old Trafford. Był rewolucjonistą od samego początku: przed II wojną światową menedżerowie mieli ograniczoną rolę w kupowaniu i sprzedawaniu zawodników. Jednakże Busby przejął pełną kontrolę nad treningami i polityką transferową, dając początek nowemu pokoleniu trenerów, którzy mieli większą władzę. Niestety, żadnemu z nich nie udało się stworzyć dynastii tak imponującej jak ta Busby'ego.

Szkot nigdy nie zapominał nazwisk piłkarzy, zawsze zwracał się personalnie do każdego i miał zdolność perswazji, która pozwoliła mu sprowadzać na Old Trafford najlepszych młodzieńców. Skupienie się na dalekich planach, pozwoliło mu na utworzenie trzech wybitnych drużyn w klubie, który pozostawał bez triumfu od 1911 roku: najpierw zwycięzców Pucharu Anglii z 1948 roku, później Busby Babes z lat 50. oraz mistrzów Europy stworzonych po katastrofie w Monachium. Busby był także wizjonerem: w 1956 roku postawił się Angielskiej Federacji Piłkarskiej, decydując, że Manchester United będzie pierwszym angielskim klubem, który weźmie udział w Pucharze Europy, który jego zdaniem był przyszłością tego sportu. Oczywiście miał rację.

Następca: Alex Ferguson

 

Belga Guttmann - Oryginalny „The Special One”

Na długo przed Jose Mourinho, Guttman był człowiekiem, który pisał poradnik, jak wygrywać puchary, a następnie natychmiast się spalać. To właśnie on powiedział, że „trzeci sezon był fatalny” – czyli zdanie z którym Mourinho może się identyfikować – i nigdy nie wytrzymał w klubie dłużej niż ten okres, chociaż menedżerem klubowym zostawał aż siedem razy.

Pierwszy ligowy triumf Guttmana przyszedł w jego ojczyźnie z węgierskim Ujpestem w 1939 roku, jednak opuścił drużynę zaraz po tym, trafiając do rumuńskiego Ciocanul Bukareszt, gdzie nalegał na zapłatę w warzywach w związku z brakiem żywności. Odszedł po kłótni z dyrektorem, który próbował mieszać się do wyboru drużyny i sprzeczce z Ferencem Puskasem.

Jako trener AC Milanu poprowadził drużynę na szczyt Serie A, jednak został zwolniony po kłótni z zarządem. – Zostałem zwolniony, chociaż nie jestem ani kryminalistą, ani homoseksualistą. Żegnajcie – zakomunikował. W kolejnych pracach, upewniał się, że w jego kontrakcie będzie zapis, chroniący go przed zwolnieniem jeśli zespół znajdował się na szczycie.

Potrafił wygrać mistrzostwo Portugalii z Porto, po czym przenieść się do Benfiki, ściągnąć do klubu Eusebio i triumfować w Pucharze Europy dwa lata z rzędu (1961 i 1962). Jego czas na Estadio da Luz zakończył się w bardzo osobliwy sposób, kiedy nie zgodzono się na podwyżkę. Przyznał wówczas, że „w najbliższych stu latach od teraz Benfika nie będzie mistrzem Europy”. „Orły” od tego czasu aż osiem razy dochodziły do finału europejskich rozgrywek, przegrywając za każdym razem. Jego klątwa trwa w najlepsze.

Następca: Jose Mourinho

 

Fred Pentland - Człowiek, który zbudował fundamenty pod tiki-takę

Kariera Pentlanda w futbolu zaczęła się w Small Heath i zakończyła w Barrow, jednak w ciągu tych 15 lat, zrewolucjonizował on hiszpańską piłkę nożną. Pięciokrotny reprezentant Anglii, swoje pierwsze trenerskie doświadczenia miał pechowe – objął reprezentację olimpijską Niemiec w 1914 roku, aby dowiedzieć się, że z nic z tego planu nie wyjdzie z powodu I wojny światowej. Internowany do zakładu karnego w okolicy Berlina, Pentland został trenerem obozowej drużyny i stworzył taktyczną ideologię, którą później zabrał do Hiszpanii.

Zostając menedżerem Racingu Santander w 1920 roku, wprowadził grę krótkimi podaniami, podczas gdy większość hiszpańskich drużyn grała w typowo angielskim stylu, czyli „kopnij i biegnij”, używając formacji 2-3-5. Pentland przeszedł do ustawienia 2-5-3, skupiając się na posiadaniu w środku pola.

Później miał dwie przygody z Athletic Bilbao, prowadząc ich do dwóch pierwszych tytułów ligowych. Stał się znany jako „El Bombin” ponieważ nosił melonik, który jego zawodnicy zawsze podrzucali w pomeczowych świętowaniach.

Athletic Pentlanda pokonał Barcelonę 12:1 w 1931 roku – wciąż jest to największa porażka w historii Barcelony – jednak drużyna z Camp Nou miała wyciągnąć z tego wiele korzyści, wykorzystując przywieziony przez niego do Hiszpanii styl gry. Pentland swoją filozofią futbolu zasiał ziarna, z których wyrosła obecna tiki-taka.

Następca: Pep Guardiola

Więcej przeczytasz w najnowszym FourFourTwo. Już w kioskach!