Redakcja 16.12.2016

Beniaminek tylko z nazwy

Jeszcze kilka lat temu buty piłkarskie z logotypem New Balance wydawały się czymś kompletnie utopijnym. Tymczasem dziś z powodzeniem grają w nich takie tuzy futbolu jak Alvaro Negredo, Jesus Navas, Samir Nasri, Aaron Ramsey czy Marouane Fellaini. W ślad za nimi po buty z charakterystyczną literą „N” sięgają kolejni zawodnicy z całego świata. I to zarówno przy okazji gry na trawie, jak i na twardej nawierzchni w hali. A skoro grają inni, to FFT nie może być gorsze i też postanowiło się przekonać, skąd bierze się rosnąca popularność amerykańskiej marki w konserwatywnym przecież skądinąd świecie futbolu. Z uwagi na aurę za oknem na początek wzięliśmy pod lupę obuwie do futsalu w postaci „indoorowych” wersji dwóch wiodących modeli – Furon i Visaro.

Bartosz Król

Redaktor prowadzący FourFourTwo Polska

 

Idę o zakład, że kiedy dokładnie 110 lat temu William J. Rilley rozpoczął w Bostonie produkcję butów dla ludzi mających problemy ze stopami, nawet w najśmielszych snach nie przypuszczał, iż w obuwiu pochodzącym z założonej przez niego firmy będą występowali najlepsi piłkarze świata. Jako angielski emigrant ów jegomość futbol zapewne znał, ale bądźmy szczerzy – w Stanach Zjednoczonych z początków XX wieku akurat ta wiedza była średnio potrzebna.

 

Życie potrafi jednak zaskakiwać i pisać przewrotne scenariusze. Na przestrzeni kolejnych dekad okazało się, że New Balance jako producenta znakomitych butów sportowych pokochały miliony Amerykanów. Na czele z bohaterami zarówno realnymi (np. Steve Jobs), jak i tymi kompletnie fikcyjnymi (np. Dr. House). Dalszy rozwój zdarzeń znamy już doskonale: za Amerykanami entuzjazm wobec butów do biegania z jakże wyrazistą „N-ką” zaczęły wykazywać inne narodowości, aż w końcu nastąpił wspomniany na wstępie boom na piłkarską odmianę obuwia.

 

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo zakładając po raz pierwszy na stopę halówki Furon II Dispatch, sam nie uwierzyłbym bez znajomości podstawowych faktów z historii New Balance, że jest to firma bez większych piłkarskich tradycji. Gdyby zestawić wspomniane buty z modelami produkowanymi przez koncerny od lat dominujące na futbolowym rynku i pozamieniać na nich logotypy, myślę, że mało kto zorientowałby się w tej kwestii.

 

Pierwsze, co zwraca uwagę, przy wzięciu Furon II Dispatch do ręki, to ich niska waga. Po przeczytaniu, że cała linia Furon została zaprojektowana, aby zmaksymalizować fizyczne atrybuty gracza, spodziewałem się, iż buty będą lekkie, ale nie spodziewałem się jak bardzo. Dokładne oględziny potwierdziły za to inne moje przypuszczenia – o tym, że obuwie zostało wykonane i wykończone z dużą starannością. Patrząc na różne produkty, lubię się czepiać drobiazgów i wytykać rozmaite mankamenty, ale tym razem naprawdę nie miałem ku temu argumentów.

 

Co więcej, Furon II Dispatch spodobały mi się pod względem wizualnym. Dominująca biel w zestawieniu z niebieskimi i czerwonymi wstawkami prezentuje się bowiem naprawdę fajnie. Nie ma też zbędnych pstrokatych wstawek, za którymi nie przepadam. Jest dość klasycznie, ale w żadnym razie staromodnie. Jak dla mnie, proporcje między tradycyjnym i nowoczesnym designem są umiejętnie zachowane. Oznaczać to może tylko jedno: na pensji dla projektanta szefowie New Balance na pewno nie oszczędzali i chwała im za to.

 

Halówki Furon II Dispatch powstały z myślą głównie o graczach półamatorskich, ale na zastosowanych technologiach bossowie też najwyraźniej nie oszczędzali. Nie trzeba mieć doktoratu z chemii, aby zorientować się, że miękka cholewka wykonana została z wysokiej jakości wytrzymałych materiałów syntetycznych. Do tego dochodzi jeszcze 5-milimetrowa wkładka wykonana z pianki EVA oraz formowana gumowa podeszwa i wzmacniany zapiętek, który dodatkowo trzyma i chroni stopę. Całość zapewnia znakomitą stabilność i dopasowanie stopy do buta.

 

A skoro o dopasowaniu mowa – następuje ono już praktycznie na pierwszym treningu. Plastry przygotowane „awaryjnie” na okoliczność zaklejenia ewentualnych odcisków oraz obtarć okazały się bezużyteczne i po zajęciach powędrowały z powrotem do domowej apteczki. Zamiast na bolących stopach przez cały czas mogłem skupić się na grze, co dla mnie jako dla bramkarza było szczególnie ważne. Tym bardziej że byłem niezmiernie ciekawy z wrażeń z gry w nowych butach na tej właśnie pozycji. W końcu Furon zapowiadana była jako linia „dla boiskowych egzekutorów, którzy z zimną krwią wykańczają akcje kolegów lub też bazując na swojej szybkości sami kreują sobie klarowne sytuacje”.

 

W sumie wszystko się zgadzało – z tą tylko różnicą, że zasadniczo musiałem kończyć akcje… rywali. I to możliwie jak najszybciej. Często poprzez dynamiczne wybiegnięcia z bramki lub nieustępliwość i zwinność w sytuacjach jeden na jeden. Choć jak to w futsalu bywa, niejednokrotnie sam też włączałem się w akcje ofensywne własnej drużyny, aby stworzyć przewagę liczebną i pomóc tym samym kolegom. I na bazie tych doświadczeń spokojnie mogę napisać, że Furon II Dispatch dają zawodnikowi niezbędny komfort na boisku. Mało tego, pomagają wydobyć z niego cały potencjał – ułatwiając w razie potrzeby dynamiczne przyspieszenie czy też umożliwiając mocne stanie na nogach. W końcu nazwa firmy do czegoś przecież zobowiązuje…

 

Buty do biegania sygnowane marką New Balance od dawna stanowią życzenie każdego początkującego miłośnika przebieżek. No cóż, mam przeczucie graniczące z pewnością, że obuwie tej firmy powoli staje się także marzeniem wielu młodych adeptów futbolu ze wszystkich zakątków globu. Bo kto nie chciałby grać w butach firmy ubierającej tak zasłużone drużyny jak Liverpool, Porto, Sevilla czy Celtic? I być może zostać przy okazji Stevem Jobsem albo Dr. Housem futbolu?

 

Dawid Wójcik

Dziennikarz FourFourTwo Polska

 

Kiedy wychodzimy na parkiet lub halę, przymierzając się do rozegrania meczu futsalu, chyba każdy z nas chce się poczuć niczym brazylijski Falcao, czarując swoją techniką i mijając przeciwników niczym tyczki na treningu. Jak wiadomo, gwiazda może być tylko jedna, a posiadanie takich umiejętności to rzadkość, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przynajmniej na kilka kroków zbliżyć się do tego wspaniałego poziomu.

 

Chcąc kontrolować piłkę, a co za tym idzie całą grę, należy wyposażyć się w odpowiednie obuwie, przeznaczone stricte to futbolu halowego. Osobiście, zazwyczaj nie zwracałem uwagi na takie detale, twierdząc, że halówki nie są w stanie zrobić różnicy, ale to zmieniło się podczas ostatnich tygodni.

Wkładając na nogi halówki o dominującym czerwonym kolorze wiedziałem jedno - na pewno będę się wyróżniał na boisku, gdyż nie sposób nie rzucać się w oczy taką kolorystyką. Po kilku chwilach wiedziałem także, jak wielki błąd popełniałem, nie doceniając mocy obuwia.

Model Visaro Control IN nie tylko okazał się niesamowicie wygodny i wspaniale dopasowany do stopy, ale przede wszystkim, dał mi możliwość dokładnego czucia piłki, co przy szybkim i precyzyjnym futbolu halowym jest niezwykle ważne. W obuwiu New Balance dane mi było rozegrać kilka spotkań, a także odbyć kilkanaście godzin sesji treningowych swojego ukochanego lacrosse'a i teraz wiem, że nie rozstanę się z nimi na długo. Podczas gry w futsal bardzo dały o sobie znać dedykowane strefy dla dotyku i kontroli. Wprawdzie nie sprawiło to, iż natychmiast stałem się drugim lub trzecim Falcao, ale na moich amatorskich rywali w zupełności wystarczyło.

 

Z kolei podczas treningów miałem niezawodną przyczepność na wypolerowanym parkiecie hali, co dawało mi przewagę nad kolegami i rywalami w trakcie nagłych zwrotów i zmian kierunku. Ważną rzeczą, o której dowiedziałem się dopiero później, jest fakt, że Visaro Control IN ma dodatkowe wewnętrzne usztywnienie pięty, zapewniające jeszcze większą ochronę ścięgna Achillesa. Jest to niezwykle ważne dla graczy, którzy często miewają problemy z urazami, szukając odpowiedniego obuwia do ochrony tej części ciała.

 

Niesamowicie ciekawy wygląd, dodatkowa ochrona stopy, lepsza przyczepność i wspaniała kontrola piłki to główne atuty flagowego modelu New Balance. Zdecydowanie polecam wszystkim amatorom futsalu, ale także zawodowym graczom, gdyż jest to but z najwyższej półki, który pozwala zrobić różnicę.

Redakcja