Redakcja 12.10.2016

Zostań Legendą: Odzyskać pokorę i szacunek

Jeszcze przed startem eliminacji do mundialu Zbigniew Boniek apelował o powrót do korzeni: pokora i szacunek. Mowa o charakterystyce zespołu, który walczył o bilety na mistrzostwa Europy.

Kibice wybrali się we wtorek na PGE Narodowy, aby zobaczyć kawał dobrej rozrywki. Cztery, pięć, może sześć...Wszyscy w głowach rozegraliśmy spotkanie z Armenią przed pierwszym gwizdkiem i liczyliśmy na palcach, ile goli wbijemy rywalom, jak bardzo ich upokorzymy, jak mocno zmasakrujemy. Nie oszukujmy się, my ten mecz wygraliśmy zanim zawodnicy postawili nogi na murawie.

 

Tymczasem w Warszawie byliśmy świadkami kolejnego horroru w wykonaniu Biało-Czerwonych regularnie niszczącego nasze i tak zdewastowane nerwy. W tym, co działo się we wtorkowy wieczór, zgadza się tylko wynik. Reszta jest jednym wielkim ostrzeżeniem dla Adama Nawałki i zawodników, którzy wrócili z EURO 2016 trzy miesiące temu, ale część z nich zostawiła formę we Francji.

Fot. Tomasz Włodarczyk / Samsung Galaxy S7 Edge (więcej o Galaxy S7) 

Film wykonany Samsung Gear 360

Jeszcze przed startem eliminacji do mundialu Zbigniew Boniek apelował o powrót do korzeni: pokora i szacunek. Mowa o charakterystyce zespołu, który walczył o bilety na mistrzostwa Europy. Tymczasem odnoszę wrażenie, i nie tylko ja, szeroko otoczenie reprezentacji także, że część piłkarzy nie zeszła na ziemię po ćwierćfinale z Portugalią, po spektakularnych, wielomilionowych transferach. Weszli na inny poziom sportowy jednocześnie wskakując o szczebel wyżej w futbolowej arogancji. Widać to gołym okiem podczas drugiego po EURO zgrupowania. Wszechobecne zblazowanie unosi się po hotelowych korytarzach Double Tree by Hilton. Nie wiem tylko, czy Adam Nawałka w ogóle zdaje sobie z tego sprawę. Czy delikatnie nie stracił kontroli nad zespołem? Czy za bardzo nie zaufał swoim podopiecznym. Przyzwyczaił się do wielkich nazwisk, które jak święte krowy, mają zagwarantowane miejsce w wyjściowym składzie – od pierwszej do ostatniej minuty. Nie ważne, co dzieje się w meczu. Poziom dyscypliny w porównaniu ze kampanią el. EURO 2016 spadł, o czym szerzej napiszemy w czwartkowym "Przeglądzie Sportowym".

Fot. Tomasz Włodarczyk / Samsung Galaxy S7 Edge (więcej o Galaxy S7)
 

Robert Lewandowski na spółkę z Kubą Błaszczykowskim uratowali ten zespół przed kompromitacją, jakim byłby remis z Ormianami i gigantycznymi problemami w obliczu utraty punktów na własnym terenie, których stracić nie wolno było. Niech trzy punkty nie zatrą fatalnego obrazu tego meczu. Słabiutkiego Grzegorza Krychowiaka, który jest cieniem samego siebie. Łukasza Teodorczyka, który u Nawałki nie zagrał jeszcze dobrego meczu. Fatalnych błędów w obronie, wypuszczania piątego z rzędu prowadzenia, pięciu goli straconych pod nieobecność Michała Pazdana w trzech meczach. Braku jakości generalnie.

Na szczęście nie dzieje się żadna katastrofa, bo „Lewy” swoimi golami dźwiga wyniki Biało-Czerwonych na swoich barkach. Dostajemy jednak kolejne wyraźne ostrzeżenie, że drużyna nam lekko rozlazła. Rolą selekcjonera jest, aby spuścić hamulec ręczny przed wyjazdem do Bukaresztu.