Redakcja 05.10.2016

GREXIT! OD MISTRZOSTWA EUROPY DO TOTALNEGO CHAOSU.

 

Kryzys finansowy, agresywni kibice, drużyna narodowa w zapaści – pamiętne Euro 2004 już dawno za nami.

Traianos Dellas wygląda na załamanego, gdy opowiada o tym, co poszło źle. 12 lat temu Dellas był w składzie reprezentacji Grecji, która na przekór wszystkiemu, wywalczyła mistrzostwo Europy, a sam obrońca zdobył „srebrną bramkę” w półfinałowym spotkaniu z Czechami. W tym roku jego drużyna narodowa nie musiała się jednak szykować do Francji na Euro 2016.

Było to największe Euro w historii, wzięły w nim udział 24 drużyny, ale Grecja nie była nawet blisko awansu. Była bowiem chyba pierwszą drużyna w historii, która będąc faworytem grupy, skończyła na ostatnim miejscu.

- Zawodnicy będący aktualnie w drużynie dopiero to pojmują, ale dla nas było to oczywiste już od początku kwalifikacji – wyjawił Dellas w wywiadzie dla FFT. – Cechą charakterystyczną naszego zespołu i naszym największym atutem, był duch drużyny. Niestety nic z niego nie pozostało.

- Główną przyczyną takiego obrotu spraw był brak Giorgosa Karagounisa i Kostasa Katsouranisa. Byli ostatnimi z mistrzowskiego składu z Portugalii. Oni wiedzieli jak utrzymać ducha w drużynie – dodał.

Grecja uzyskiwała kwalifikacje do ostatnich czterech wielkich imprez. Jeszcze dwa lata temu była zaledwie kilka rzutów karnych od ćwierćfinału mistrzostw świata. Później na emeryturę odszedł Karagounis, a Katsouranis został odsunięty od składu. Nic już nie łączyło nowej drużyny z tą z 2004 roku.

Po mundialu Claudio Ranieri zastąpił Fernando Santosa na stanowisku selekcjonera i trzeba przyznać, że nie było to dobre posunięcie. Przetrwał zaledwie cztery miesiące, w tym czasie Grecja przegrała pierwsze trzy mecze u siebie. Uległa kolejno Rumunii, Irlandii Północnej i, co boli najbardziej, Wyspom Owczym.

- Biorę pełną odpowiedzialność za ten fatalny wybór trenera – przyznał Giorgos Sarris, prezes Greckiego Związku Piłki Nożnej tuż po zwolnieniu Ranieriego.

35-letni Katsouranis został powołany po raz kolejny przez następcę Włocha, Sergio Markanriana, lecz było już za późno. Markarian wytrzymał na stanowisku selekcjonera kolejne sześć miesięcy. W międzyczasie Grecja znowu przegrała z Wyspami Owczymi.

Do pierwszego i jedynego zwycięstwa w kwalifikacjach doprowadził ich opiekun drużyny, Kostas Tsanas. W tym spotkaniu Grecy ograli Węgrów 4:3, strzelając więcej gole niż przez wszystkie wcześniejsze mecze kwalifikacyjne. Później stanowisko selekcjonera objął Michael Skibbe, były trener Borussii Dortmund, Bayeru Leverkusen oraz Galatasaray. Już w pierwszym meczu uległ Luksemburgowi 0:1.

Fatalne wyniki drużyny narodowej nie biorą się z przypadku. Piłka nożna w Grecji przeżywa kryzys w zasadzie na każdym szczeblu, również klubowym. W 2003 roku liga grecka plasowała się na szóstym miejscu w rankingu UEFA. Teraz znajduje się na 14. Znane wszystkim problemy finansowe w kraju na pewno nie pomogły.

- Kryzys ekonomiczny pogorszył sprawę, ale to nie jest główny powód – wyjaśnia Dellas, aktualnie menedżer Atromitosu. – Przed tą zapaścią mieliśmy równie wiele problemów – korupcja, agresja, niewiarygodne związki piłkarskie… Kryzys ekonomiczny tylko je uwydatnił.

W związku z problemami finansowymi, kibiców po prostu nie stać na tak częste uczęszczanie na mecze. W przeciągu sześciu lat frekwencja na spotkaniach Panathinaikosu spadła z 26 do 6 tysięcy, a przychody z biletów spadły o 42 procent. Od 2002 roku wartość praw do transmisji meczów ligowych spadła o 35 procent, więc nakłady się zmniejszyły. Liczba zagranicznych piłkarzy występujących w lidze zmniejszyła się z 255 do 140, na przestrzeni zaledwie siedmiu sezonów.

- Spadek w przychodach z biletów wyraźnie widać od 2009 roku” – stwierdził Zois Sotiropoulos, z PricewaterhouseCoopers Accounting SA, firmy certyfikującej roczne dane finansowe ligi. - Straty na biletach, prawach telewizyjnych, dofinansowaniach od sponsorów oraz przychodów z reklam – to wszystko zmniejszyło i tak marne budżety klubów.

Niewielkie budżety sprawiły, że pensje wypłacane piłkarzom również zmalały a wiele klubów ma olbrzymie problemy finansowe. Przykładem może być Aris i AEK Ateny, które zostały w związku z tym zdegradowane do trzeciej ligi (AEK szybko wrócił do elity). Ponieważ wiele innych klubów przechodziło podobny kryzys, liczba zespołów w lidze została zmniejszona do 16.

- Gdy inwestowałem w 2005 roku, nigdy nie przypuszczałem, że grecki futbol może pójść w tak złym kierunku – wyjawił Fotis Kostoulas, jeden z największych udziałowców oraz prezes Panetolikosu. – Największym problemem jest brak rywalizacji. Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu wiadomo, kto zostanie mistrzem. Ludzie przestali się tym interesować.

W rzeczy samej, 18 z 20 ostatnich tytułów mistrzowskich zdobył Olympiakos. W związku z wybrykami chuligańskimi, nie udało im się zdobyć Pucharu Grecji, po raz czwarty w przeciągu ostatnich pięciu lat. Jest to kolejna zmora greckiego futbolu. Podczas półfinałowego meczu przeciwko PAOK Ateny kibice gospodarzy wtargnęli na boisko i starli się z policją. Grecki minister sportu podjął decyzję o anulowaniu rozgrywek. W połowie kwietnia odszedł od tej decyzji, ponieważ pojawiła się groźba wycofania Grecji z FIFA.

 Wydarzenia z Saloników były ostatnimi z ciągu nieprzyjemnych incydentów, w tym czasie Super Liga zawieszana była aż trzykrotnie.

- Sięgnęliśmy dna, a problem zaczyna się od tych, którzy zarządzają futbolem – twierdzi  Lampros Athinaiou, przedstawiciel ultrasów Panathinaikosu. – Olympiakos wygrywał ligę przez wiele lat, wpływy z Ligi Mistrzów miały na to znaczny wpływ.”

- Cała ta sytuacja jest jak gangrena, którą trzeba usunąć. Zainteresowanie kibiców zmalało, przez co pojawia się coraz mniej inwestorów. Grecki futbol powinien zacząć wszystko od początku – dodaje.

Być może zainteresowanie klubową piłką ożywiłoby się, gdyby mistrzostwo zdobył któryś z mniejszych klubów. Powrót Claudio Ranieriego na ławkę jednego z greckich zespołów? Po namyśle, może jednak lepiej nie…

Więcej przeczytasz w najnowszym FourFourTwo