Redakcja FootBar 09.05.2017

Cudu nie było, Stara Dama melduje się w finale

Tydzień temu Juventus Turyn na Stade Louis II pokonał AS Monaco 2:0 zapewniając sobie dość spokojną zaliczkę przed rewanżem. Niektórzy po tym meczu uważali nawet, że awans Monaco do finału będzie można porównywać do wyczynu FC Barcelony w dwumeczu z Paris Saint-Germain. Cudu jednak nie było, a Juventus zameldował się w finale.

Od razu przed meczem Leonardo Jardim otrzymał niemiłą wiadomość. Na rozgrzewce kontuzji doznał Benjamin Mendy, więc w ostatniej chwili do składu wskoczył Nabil Dirar. To jednak znacznie nie wpłynęło na grę Monaco na początku meczu. Wręcz przeciwnie. Niespodziewanie to goście właśnie dominowali w pierwszych minutach. Już w czwartej minucie okazję do pokonania Gianluigiego Buffona miał Kylian Mbappe. Złote dziecko Monaco z ostrego kąta trafiło jednak w słupek, a sędzia i tak uznał, że nastolatek był na spalonym. Juventus wyraźnie miał problemy z wejściem w odpowiedni rytm, a do tego kontuzji doznał Sami Khedira i Allegri dość szybko musiał wykorzystać zmianę. Przełomowym momentem w tym meczu okazała się być 33. minuta. Dani Alves świetnie dośrodkował do Mario Mandzukicia, a ten uderzył z pierwszej piłki. Danijel Subasić obronił uderzenie, ale przy dobitce był bez szans.

Monaco mogło wyrównać w końcówce pierwszej połowy. Benjamin Mendy znakomicie podaniem odnalazł Radamela Falcao i udana interwencja Giorgio Chielliniego obroniła Włochów przed stratą bramki. Na domiar złego dla drużyny Jardima - rywale podwyższyli wynik tuż przed zejściem do szatni. Dani Alves ponownie błysnął formą, zdobywając bramkę po strzale z woleja.

Jasne stało się, że “Stara Dama” rozstrzygnęła losy rywalizacji już w pierwszej połowie. Juventus kontrolował wydarzenia na boisku także i w drugiej części gry. Monaco było w stanie odpowiedzieć jedynie bramką honorową. W 69. minucie Kylian Mbappe wykorzystał błąd obrony i jedynie musiał dołożyć nogę do piłki, po zagraniu Joao Moutinho. W ostatnich minutach na boisku było już więcej walki niż sytuacji podbramkowych.

Juventus Turyn tym samym zameldował się w finale Ligi Mistrzów. Tam zagra ze zwycięzcą dwumeczu Real Madryt - Atletico Madryt. 

 

Kamil Gieroba

fot. Squawka