Jakub Jarząbek 01.06.2016

Mateusz Borek: Spekulacje transferowe, czy reklamy zupek w niczym piłkarzom nie przeszkadzają (cz.2)

- Czekam na wielki mecz Zielińskiego w reprezentacji. Gdy oglądamy jego grę w Empoli, to prezentował się albo dobrze, albo bardzo dobrze. Chcę zobaczyć takiego Zielińskiego, który nie boi się mieć piłki przy nodze, który jest szybki, który ma pomysł. W drugiej części rozmowy z Mateuszem Borkiem poruszyliśmy tematy personaliów w reprezentacji Adama Nawałki, jak i tego jakie czynniki mogą wpływać na występy naszych zawodników podczas mistrzostw.

Przed Euro zagramy z Holandią i Litwą. Czego oczekuje Pan po tych spotkaniach?

- Te mecze powinny dać odpowiedzi na kilka pytań. Myślę, że o ile nad trzonem drużyny od dawna nie dyskutujemy, to nadal trener ma  te dwa-trzy znaki zapytania. Na pewno sytuację zmieniły kontuzje Wszołka i Rybusa i utrudniły dobór odpowiedniej taktyki. Myślę, że mocno było rozważane na przykład przesunięcie Rybusa do drugiej linii i gra skrzydłami Rybus-Grosicki w trudniejszych spotkaniach.

Teraz trzeba znaleźć inną alternatywę…

- Gdy wypada Maciek, mamy spory problem. To jest chłopak, który może przecież zagrać na kilku pozycjach. Grając na lewej obronie jest w stanie dać nam dużo akcentów ofensywnych, z kolei grając na skrzydle, ma doświadczenie z gry w obronie. Do tego dobre stałe fragmenty gry, wiemy, że był w naszym zespole jednym z zawodników, który je najlepiej wykonuje. Jakby doszło do karnych, myślę, że w piątce wykonujących też by się znalazł więc jest to na pewno duża strata. Pamiętajmy, to jest piłkarz lewonożny, przeciwko takim się gra trudniej. Za nim dobry sezon w Tereku Groznym. Co więcej, występował w tym klubie na czterech lub pięciu pozycjach. Grał na lewej obronie, lewej pomocy, prawym skrzydle, widziałem też go ustawionego za napastnikiem, a nawet na "dziewiątce". Wiadomo, że w futbolu ważna jest specjalizacja, jednak z drugiej strony taka sytuacja szalenie zawodnika rozwija. Maciek w Rosji zrobił duży postęp, w kadrze Nawałki w ostatnich miesiącach stał się ważną postacią. Pamiętajmy, że wystawienie go w reprezentacji na lewej obronie było autorskim pomysłem trenera Nawałki, tak jak wcześniej chociażby postawienie na Milika i Mączyńskiego.

Kto zatem za niego?

Teraz będzie wahanie i wybór pomiędzy innymi zawodnikami na pozycję lewego obrońcy. Dylemat jest prosty - czy Wawrzyniak, który od lat gra w tej kadrze, raz lepiej, raz gorzej, czy jednak Jędrzejczyk. Powiedzmy szczerze, jest doświadczony, poradzi sobie, ale jednak za dużo meczów nie rozegrał na tej konkretnej pozycji.

Czyli w tych meczach jednak jeszcze możemy się spodziewać testowania i sprawdzania różnych wariantów taktycznych?

- Zdecydowanie. Trzeba sprawdzić Wawrzyniaka i Jędrzejczyka, trener na pewno też da trochę czasu Peszce, który stanowi dodatkowy wariant w kwestii boku pomocy. Trzeba też zdecydować, na jaki styl gry postawimy w środku pomocy. Czy na dwóch defensywnych pomocników w osobach Jodłowca i Krychowiaka, czy jednak obok gracza Sevilli wystawimy bardziej ofensywnego Linettego lub Zielińskiego.  Jest jeszcze kwestia drugiego stopera - czy jednak solidny Pazdan, czy młody i utalentowany Salamon.  Zabraknie już Dawidowicza, jednak ja w tego chłopaka bardzo wierzę w przyszłości.

Do kiedy powinna zapaść decyzja co do tego, który bramkarz będzie numerem jeden? Kogo by Pan widział w tej roli?

- Wszystkich trzech znam, wszystkich trzech bardzo lubię. Powiem inaczej - nie będę miał problemu z każdym wyborem selekcjonera na tej pozycji. Artur ma największe doświadczenie turniejowe, Wojtek zawsze jest w stanie błysnąć dobrą interwencją, natomiast Łukasz to był dobry wybór w eliminacjach, teraz też grał cały sezon w poważnym klubie i poważnej lidze. Będzie to bardzo trudny wybór dla trenera. Prawdopodobnie Nawałka tego wyboru dokona dopiero tuż przed turniejem, jednak nasi bramkarze powinni być już przyzwyczajeni do rywalizacji do samego końca.

Wokół wspomnianego Piotra Zielińskiego jest w ostatnim czasie mnóstwo spekulacji transferowych. Poradzi sobie już w klubie pokroju Liverpoolu lub Dortmundu, o których pisze się w prasie? Który kierunek lepszy?

- W takich sytuacjach zawsze patrzę gdzie może iść młody piłkarz, do jakiego trenera. Weźmy zarówno Thomasa Tuchela i Juergena Kloppa i zobaczymy ilu zawodników u nich robi postęp - to nie jest jeden, czy dwóch piłkarzy.  Jak weźmiemy Dortmund, od Hummelsa przez Suboticia Piszczka, Schmelzera, Reusa, Bendera Aubameyanga, Lewandowskiego, to widzimy ilu dobrych zawodników przewinęło się przez te lata przez ten klub i było szkolonych przez wyżej wymienionych szkoleniowców i jak się rozwijało.  Bez względu na to czy Piotrek trafi do Kloppa czy Tuchela, to jest to dla niego gwarancja dobrego kierunku rozwoju sportowego.

Dobry występ na Euro może okazać się w tej sprawie decydujący?

- Czekam na wielki mecz Zielińskiego w reprezentacji. Gdy oglądamy jego grę w Empoli, to prezentował się albo dobrze, albo bardzo dobrze.  Chcę zobaczyć takiego Zielińskiego, który nie boi się mieć piłki przy nodze, który jest szybki, który ma pomysł. Czasami w kadrze za długo holował piłkę, wahał się z decyzjami, różne warianty miał w głowie, nie zawsze dobre. Prawda jest taka, że jest obecnie lepszym zawodnikiem, niż na przykład dwa lata temu, ale najlepsze w kadrze spotkanie rozegrał dawno temu, w towarzyskim meczu z Danią, jeszcze za kadencji Waldemara Fornalika. Wtedy na boisko wszedł młody, nieobciążony presją i oczekiwaniami mediów piłkarz. Teraz gra regularnie w lidze włoskiej i wszyscy czekają, aż Zieliński pokaże w kadrze coś ekstra. To jest na dzień dzisiejszy taka historia i rzecz do poprawienia. Ja go osobiście pamiętam jeszcze z meczu Pucharu Polski, kiedy miał 16 lat. Widać wtedy było, że ma papiery na wielkie granie.

Takie transferowe spekulacje dotyczą też innych - Rybus, Kapustka, Milik - czy uda im się skupić w pełni na czekającym ich turnieju?

- To nie ma znaczenia. Piłkarze są świadomi, tego co robią i jaki zawód uprawiają. Tak naprawdę, to piłkarzowi nie zrobi wielkiej krzywdy, jak po treningu położy się na piętnaście minut i najpierw porozmawia ze swoją mamą, a potem kilka minut ze swoim agentem o tym, co robimy dalej. Takie teoretyzowanie jest śmieszne. Wiadomo, że piłkarz stając przed dziennikarzami powie, że nie rozmawia z żadnym klubem i go to nie interesuje, bo jak zagra słabszy mecz, to media od razu będą miały pożywkę i diagnozę takiej sytuacji. To jest głupie, to jest chore, takie mówienie, że ktoś zagrał słabo w reprezentacji, bo się koncentrował na transferze. Jeżeli źle wypadniemy na tych mistrzostwach, to ani spekulacje transferowe nie będą tego powodem, czy nie wiem, to że przed turniejem zagrali w jakiejś reklamie zupy. Plan zdjęciowy, nakręcenie reklamy nie ma nic wspólnego z tym, że później dany chłopak wychodzi na boisko z orłem na piersi i robi wszystko, aby wygrać. Nie idźmy w tę stronę w ocenach naszych reprezentantów w kolejnym turnieju, tak jak się to zdarzało wcześniej. Wielu ludzi przez wiele lat takie historie tworzyło i to jest zwyczajnie głupie. Ja jestem pewny, nawet nie znając każdego chłopaka osobiście, że jak zawodnik wychodzi na boisko, zakłada narodową koszulkę, jedzie na mistrzostwa Europy, to robi wszystko, aby dany mecz wygrać. Jak się nie uda, to nie mówmy, że to dlatego, że myślał o transferze, czy zagrał kiedyś w reklamie. Za to mogę zaręczyć.

Pańskim zdaniem jakim składem rozpoczniemy mecz z Irlandią Północną?

- Za wcześnie jeszcze na takie dywagacje. Po pierwsze - specjalnie nie pojechałem na zgrupowanie do Arłamowa. Nie chciałem wpaść w taki rytm PR-u i codzienności zgrupowania. Na nich wszystko jest fajnie, słyszymy, że jest wiele wariantów na każdą sytuację. W takiej sytuacji, gdy jest się za blisko to traci się perspektywę i lepiej się zdystansować. Z dużą ciekawością i wyczekiwaniem oczekuję meczów towarzyskich. Chcę zobaczyć co wypracowano i jakie są koncepcje trenera. Na bazie tych dwóch meczów będę mógł więcej powiedzieć. Na ten moment, takie typowanie składu byłoby z mojej strony nieprofesjonalne.

Zapytam nieco przewrotnie - czemu akurat tym razem to ma się udać? Czemu w trzecim historycznie występie w Mistrzostwach Europy nie zaśpiewamy już po trzech meczach "Nic się nie stało, Polacy nic się nie stało"?

- Myślę, że trafiliśmy do grupy, z której można spokojnie wyjść. Każdego rywala trzeba szanować, ale w kategoriach sportowych jesteśmy lepsi od Irlandii Północnej. Pokazaliśmy w eliminacjach, że jesteśmy drużyną ofensywną, potrafiącą stworzyć wiele okazji do zdobywania bramek. Pokazaliśmy charakter, a Robert Lewandowski ma obecnie na boisku dużo większe wsparcie, niż to się w przeszłości zdarzało. Ponadto Niemcy mają swoje problemy, takie porażki jak 1:3 w niedzielę ze Słowacją nie zwykły im się zdarzać przed mistrzowskimi imprezami. Jest jeszcze Ukraina. To drużyna groźna w ofensywie, zwłaszcza na skrzydłach, gdzie grają Konoplianka i Jarmolenko. Widzę też, że w kadrze na turniej jednak znaleźli się zawodnicy grający na co dzień w klubach rosyjskich, więc musiał chyba być jakiś impuls, może nawet wagi państwowej, żeby Ukraina na ten turniej pojechała możliwie najsilniejsza, zjednoczona. To będzie bardzo trudny mecz, prawdopodobnie o duża stawkę. Ukraina może być we Francji drużyną starej, dobrej szkoły - dobre przygotowanie motoryczne, dyscyplina taktyczna. Spodziewam się, że ten mecz może decydować o wielu sprawach, ale bądźmy dobrej myśli.

***

W trzeciej części rozmowy ekspert Polsatu opowie nam między innymi o atmosferze towarzyszącej wielkim turniejom, swoich wspomnieniach z mistrzostw oraz za co w ekipie Polsatu na poprzednie turnieje odpowiedzialni byli Wojciech Kowalczyk, Roman Kołtoń czy… Zbigniew Boniek. Ciekawych anegdot nie zabraknie!

Pierwszą część rozmowy CZYTAJ TUTAJ